-A nic mam wyjeżdża z tatą do Francji zostaje sama chata wolna ha ha -powiedziałąm na jednym tchu i nerwowo sie zaśmiałam po czym sie popłakałam. Ross widząc to szybko nie przytulił. Wtuliłam sie w niego bardzo mocno
-Dziękuje-powiedziałam
-Za co?-uśmiechnął sie
-Za to że jesteś-odparłam i cmoknęłam go w policzek uśmiechając sie i podeszłam do Ariany
-No to co młoda Ross nie umie sie tobą zająć?-zaśmiałąm sie, dziewczynka chciała coś odpowiedzieć ale blondyn sie wtrącił
-No nie umiem
-A przepraszam cie czy ty jesteś "młoda"zapytałam na co chłopak tylko sie uśmiechnął
-To co chcesz porobić Ariana?
-Hmm ucieses mnie?
-Pewnie a jak chcesz?
-Nie wiem, wymslis coś?-zapytała uroczo
-Okejek-uśmeichnęłam sie. Po mojej skończonej "robocie" Ariana byłą zachwycona bardzo sie tym ucieszyłam.
-To co teraz chcesz porobić?-zapytałam
-Porysujemy?
-Ale wiesz ja nie umiem za bardzo rysować
-Ross umie-odpowiedziała
-Serio?-zapytałam za uśmiechem patrząc na blondyna
-Może tak troszeczke-odparł
-No to pokaż co umiesz-zaśmiałam sie
*Oczami Brada*
Wow nie wierze że znów udało mi sie spotkać Misie tak sie ciesze od razu wezme od niej numer
-To wiesz dałabyś mi swój numer?-zapytałem nieśmiało na co ona lekko sie uśmiechnęła
-Pewnie-zapisała mi swój numer na serwetce-a ty mi podasz swój?
-Tak-uśmiechnąłem się a ona podała mi swój telefon gdzie zapisałem swój numer
-Więc dowiedziałam sie dopiero dzisiaj-uśmiechnąłem sie- że masz zespół
-Tak, The Vamps
-Oni też tu mieszkają?
-Nie przeprowadziłem się, a my mamy przerwe z zespołem
-Fani pewnie nie zadowoleni
-No tak troszeczke-zaśmiałem sie ona zrobiła to samo
*Oczami Martyny*
Rzeczywiście blondyn rysuje ślicznie coś pięknego serio.
-Ojeju jak ślicznie-uśmiechnęłam sie
-Podoba ci sie?
-Bardzo, a mam pytanie-zarumieniłam sie
-Tak? Pytaj śmiało
-Umiałbyś narysować/naszkicować portret?
-Twój?-uśmiechnął sie tak słodko, że po raz kolejny na moich policzkach pojawiły sie rumieńce. Kiwnęłam głową na "tak"
-Umiałbym-zrobił krok w przód w moją strone
-A narysowałbyś-uczyniłam to samo
-Ależ oczywiście
-Ależ dziękuje-zaśmialiśmy sie i nagle zadzwonił dzwonek. Okazało sie że to rodzice Ariany przyjechali po nią. Pożegnaliśmy sie z dziewczynką. Blondyn jeszcze u mnie został. Mama już pojechała. My usiedliśmy na kanapie i gadaliśmy
-Więc panie Lynch, nie ma pan podejścia do dzieci?
-No..nieeee
-A to rysowanie i wgl świetnie sobie radziłeś z małą
-No ok, ja po prosto....bo chciałem...
-Chciałeś...?
-Chciałem spędzić z tobą troche czasu
-Serio?-spojrzałam blondynowi w oczy
-Tak- zaczął się do mnie zbliżać, nie protestowałam
Hej kochani i jest rozdział. jak sie podoba? komentujcie
Extra *.*
OdpowiedzUsuńGenialny ...na reszcie ja :-)
OdpowiedzUsuńPozdro Miśka
Serio, w takim momencie musiałaś przerwać?!
OdpowiedzUsuńJejejejeje! Niech się pocałują please!!!
Ari jest sweet ^^
Wspaniały rozdział! Pisz takich więcej!
Super!
<33
Pozdrawiam,
~Iggy :**
Ps. U mnie już jest next, zapraszam!